Prorok jakiś, czy co?













Nowa kopalnia węgla w Łódzkiem?


Pod Zgierzem ma powstać kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego. Zyski to nowe miejsca pracy i wysokie podatki dla gminy. Cena: dwa tysiące rolników może stracić gospodarstwa. Inwestycją interesuje się Kopalnia Węgla Brunatnego "Adamów". Za dziesięć lat skończy się węgiel w naszych trzech złożach Władysławów, Adamów, Koźmin - mówi Grażyna Jachna-Filipczuk z KWB Adamów. Do tego czasu ma ruszyć nowa inwestycja. Kopalnia wystąpiła już o możliwość dokładnego badania złoża pod Zgierzem. Zgodę - tzw. koncesję na rozpoznanie - wydać może minister środowiska. Po tej ocenie kopalnia podejmie decyzję, czy warto inwestować. Przyznaje jednak, że są już opracowania, które wskazują, że złoża są bardzo cenne. Przeprowadzone w latach 50. badania geologiczne zlokalizowały 700 mln ton węgla brunatnego, czyli ok. 4 proc. zasobów krajowych. Nazwano je Złożem Rogóźno. Zajmują ok. 1,6 ha i rozciągają się między Bądkowem, Warszycami, Wolą Branicką, po Gieczno, Lorenki, Wypychów, Astachowice, Kotowice, Władysławów, Besiekierz Nawojowy i Rudny. Nowa odkrywka miałaby ok. 20 km kw. Kopalnia wykupi teren tylko pod nią, plus 150-metrowy pas dookoła wyrobiska na studnie odwodnieniowe. Propozycję wykupu gospodarstw i ziem otrzyma prawdopodobnie 2 tys. mieszkańców gminy Zgierz. Kopalnia zapłaci za ziemię, budynki i wycinkę drzew.


Gazeta Wyborcza, 2 stycznia 2009
tekst: Joanna Blewąska
zdjęcie: Radosław Jóźwiak

Kopalnia Marcel















Pamiętacie projekt postawienia w Łodzi hotelu w kształcie łodzi?

Choć zjawisko Miało mieć miejsce przy ulicy Piotrkowskiej nie maczał w nim palców Marcel Szytenchelm. I chociaż łódź miała stanąć w pewnym oddaleniu i równoległe do ulicy Ludwika Zamenhofa, nie był w to zamieszany Marcel Zammenhoff z grupy Mikrowafle.

Postawienie Kopalni w Łodzi jest projektem co najmniej dwadzieścia razy tańszym i co najmniej tak samo promocyjnym.Dodaj obraz

Imitacje vs. Oryginały















Od początku realizacji projektu (tj. pierwszych dni marca), grupa nasza spotykała się z zapytaniami - "a może kopia?", "a może coś autorskiego?", "a może wieża w skali?", "a może wariacja na temat?" Choć dalekie mi są odpowiedzi typu "nie" starałem się właśnie tak odpowiadać.
Dlaczego? Po prostu. Bo jakoś nie wyobrażam sobie by w Łodzi powstała atrapa. Wszyscy warszawiacy wiedzą, że starówka, palma i zamek królewski to imitacje, elementy makiety w skali 1:1. Nie zmienia to zasadniczo walorów dla których są fotografowane, tym bardziej, że często wykonane są z naturalnych materiałów. Można powiedzieć, że całe są - identyczne z oryginałem. Oczywiście i wyraźnie cieszą oko u nieświadomej masy ludzi. Niewielu przejmuje się ich "atrapowatością" na poważnie. Ja też nie. I jednocześnie nie przyjmuję wszystkich argumentów profesora Grzegorza Dziamskiego...
Kiedy w Łodzi narodziło się pierwsze w Polsce hasło promujące miasto "Przyjedź do Łodzi, zobaczysz tramwaj, co bez konia chodzi", warszawski "motorniczy" pakował na przedni pokład swojego tramwaju worek obroku, wiadro i szuflę do końskich odchodów. Dziś, w mojej opinii, sytuacja niemal się odwróciła. Choć pewnie ktoś może powiedzieć, ze to dalszy przykład postępu. Gdy w stolicy kraju, metr po metrze, drążone jest metro, po terenie łódzkiej Manufaktury jeżdżą "tramwaje"... na gumowych kołach. Nie potrzebują szyn ani pantografów przypominając tym Melexy Monstra. Natomiast po Piotrkowskiej przetacza się samochód marki STAR imitując tramwaj Lillpop marki "Herbrand"...
Czy o taką oryginalność w promocji chodzi? Czy Europejska Stolica Kultury 2016 w taki sposób ma skupiać przykłady dziedzictwa techniki i kultury materialnej?

Przemarsz
















Pierwszy maja 2008, pierwszy dzień marszu do Łodzi zakończył się po przejściu 51 kilometrów - z Chorzowa do gminy Koziegłowy. Był to jednocześnie pierwszy etap większej całości. Przygody i dziwactwa, które mnie spotkały po drodze zawarłem w formie photo performance. Chętnym do wglądu. Choć mogę też wysłać płytę.

Pojawiła się również całkiem ładnie skomponowana telewizyjna wstawka

do zobaczenia

Opisanie świata

















Paryż, ech!

To nie tylko nazwa miejscowości do której wędrował Brancusi...

"Paryż" to również nazwa byłej kopalni w Dąbrowie Górniczej. A przecież w Dąbrowie Górniczej oprócz "Paryża" jest też Huta "Katowice". Natomiast w samych Katowicach była kopalnia o nazwie... No oczywiście - "Katowice". Żeby nie było zbyt nudno jeden z jej szybów nazywał się "Warszawa". Nawet w czasach kiedy Katowice (i miasto i kopalnia) nazywały się Stalinogród.

Nieco inaczej wędrowała kopalnia "Andaluzja". Chociaż była kiedyś w Brzezinach Śląskich, obecnie jest częścią zakładu górniczego Piekary. Ja natomiast trafiłem na przynależące do niej budynki w Bytomiu, opodal ulicy Witczaka.

Gdyby Paryż, czy Andaluzja były wciąż za bliskie,warto pamiętać o likwidowanych kopalniach "Saturn" z Czeladzi i "Jowisz" z Wojkowic.

Kopalnia "Polska" znajdowała się oczywiście w Swiętochłowicach. Ale nie od razu tak się nazywała. Ponieważ rozciągała się na polach górniczych "Falvabanhof", "Ottilie", "Guttmannsdorf", "Heyduck", "Kleinigkeit", "Bohlen", "Faustin", "Gutt Gluck" i "Hugo" od 1872 do 1922 nazywała się "Deutschland". Po 1937 nosiła "spolszczoną" nazwę "Niemcy" by od 3 maja 1937 zostać przemianowaną na "Polska". Nazwa nie zmieniła się nawet gdy na 100 lat swojego istnienia w 1972 "Polska" połączyła się z "Prezydentem".

Wieża szybu kopalni "Prezydent" stoi w Chorzowie, 500 metrów od mojego domu. Jest czymś wyjątkowym na skalę europejską. Jest jedyną konstrukcją jednozastrzałową zrobioną z betonu. Niewiele to mówi? Powiem więcej - jest zabytkiem techniki, który niszczeje i zarasta zielskiem.